Spore nakłady na bezdomność zwierząt

Zapewnienie opieki nad bezdomnymi zwierzętami i zapobieganie bezdomności zwierząt jest obowiązkiem każdej gminy. Mówi o tym ustawa o ochronie zwierząt. Czy podtarnowskie gminy mają problem z bezdomnymi psami i kotami? Okazuje się, że tak, a co więcej, wiąże się to z naprawdę sporymi wydatkami…

Fot. Canva

Z początkiem każdego roku gminy przyjmują uchwałę związaną z programem opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobieganiem bezdomności zwierząt. Uchwalenie i realizacja programu jest ich obowiązkiem i w gminnym budżecie trzeba zarezerwować odpowiednie fundusze, aby sprostać temu zadaniu. W przypadku bezdomnych zwierząt gminy muszą zapewnić im miejsca w schronisku lub azylu. Jedną z opcji jest też znalezienie im nowych właścicieli. Większość gmin z powiatu tarnowskiego ma podpisane specjalne umowy z tarnowskim azylem.

– Obecnie z naszym azylem stosowne umowy podpisało 23 okolicznych samorządów. Od każdej z gmin pobieramy opłatę w wysokości 2 640 zł w skali roku i jest to opłata za naszą gotowość, czyli zabezpieczenie dla psów z danej gminy trzech miejsc w azylu. Dodatkowe opłaty wynikają z przyjęcia zwierzęcia do naszego azylu, w ramach którego są m.in. zabiegi sterylizacji, chipowania, czy zaszczepienia zwierzęcia. Wówczas kwoty są różne i są zależne od umów z gminami. Średnio jest to kwota 500 zł za przyjęcie psa, a kolejne miesiące pobytu zwierzaka, to dodatkowe około 300 zł za miesiąc – mówi Adrian Starzyk, kierownik tarnowskiego azylu dla psów i kotów. – Więcej interwencji notujemy w mieście Tarnów, niż w gminach, ale powód jest prosty – w mieście musimy zajmować się także innymi zwierzętami niż psy i koty. Biorąc jednak liczbę zwierząt w azylu, to liczba zwierząt, które trafiają do nas z miasta, jest praktycznie taka sama, jak liczba zwierząt trafiających do nas z gmin. Warto dodać też, że zdecydowanie więcej interwencji dotyczy psów niż kotów. Wydaje się, że jest to liczba trzykrotnie wyższa. Problemem jest to, że nie wszystkie gminy prowadzą raporty dotyczące zgłoszeń bezdomnych zwierząt, dlatego trudno nam jest zweryfikować, czy rzeczywiście konkretna gmina ma duży problem z bezdomnymi psami i kotami, czy też problem jest mały. Wydaje się, że dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie obowiązkowego chipowania zwierząt przez każdy samorząd. Do realizacji tego pomysłu jest jednak daleka droga…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Tuchów: Odizolowana gmina

Arkadiusz Mikuła, wójt Lisiej Góry nie ukrywa, że problem bezdomnych zwierząt to w przypadku jego gminy spory problem. Tamtejsza gmina ma podpisaną umowę na opiekę nad zwierzętami z tarnowskim azylem, a także jedną z lecznic weterynaryjnych. Dodatkowo dla zwierząt gospodarczych, które straciły dach nad głową np. w wyniku pożaru, na terenie gminy funkcjonuje specjalne gospodarstwo zastępcze. Nie brakowało również sytuacji, kiedy trzeba było przetransportować do jednego z azylów dla ptaków w Mikołowie bociana, który wypadł z gniazda. Wówczas wiązało się to z kosztem około tysiąca złotych. – Opieka nad bezdomnymi zwierzętami kosztuje nas w skali roku kilkadziesiąt tysięcy złotych. Największy problem jest oczywiście z bezdomnymi psami i kotami. Teraz ten problem w wyniku pandemii jeszcze się nasilił. Kiedy siedzieliśmy zamknięci w domach, ludzie kupowali psy i koty, aby dotrzymywały im towarzystwa. Dziś, kiedy granice znowu się otworzyły i wiele osób wyjechało na wczasy, zakupione zwierzęta porzucano na terenach leśnych we wschodniej części naszej gminy na granicy z gminą Radomyśl Wielki. Dochodziło nawet do sytuacji, że psy były wiązane w lasach do drzew przez właścicieli. W ciągu roku średnio notujemy 15 interwencji związanych z bezdomnymi psami i kotami.

Gmina Tuchów nie korzysta z pomocy tarnowskiego azylu. Tamtejszy samorząd ma podpisaną umowę z jedną z lokalnych lecznic. – Mamy duży problem z bezdomnymi kotami. Co ciekawe jest to większy problem niż z bezdomnymi psami. Rocznie wydajemy na ten cel kilkadziesiąt tysięcy złotych. Co do chipowania zwierząt, to nie mam na ten temat wyrobionego zdania. Nie jestem zwolenniczką tego, aby wszystko w przyrodzie i naturze oznaczać i raportować. Wydaje mi się, że dużo lepszy efekt przyniosłaby sterylizacja zwierząt. Wraz z radnymi zastanawiamy się właśnie nad tym, czy nie zwiększyć kwot dofinansowań na sterylizację kotów. Zresztą już teraz dla osób, które zabierają z azylu kota do swojego domu, aby sprawować nad nim dalszą opiekę, jako gmina fundujemy sterylizację. Chipowanie wiąże się z kolejnymi kosztami dla budżetów gmin, ponieważ trudno mi uwierzyć, że właściciele czworonogów sami opłacaliby chipowanie swojego pupila. Wydaje mi się więc, że zainwestowanie większych pieniędzy w sterylizację mogłoby się okazać dosyć skuteczne w walce z bezdomnością zwierząt – mówi burmistrz Tuchowa, Magdalena Marszałek.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Filipowice: Żwirownia im nie po drodze

Kilka miesięcy temu na jednej z ogrodzonych działek w gminie Ryglice, zagryzione zostały daniele. Jako winowajców wskazano na bezpańsko biegające psy, które jak się później okazało miały jednak właściciela. – Przeprowadzone śledztwo wykazało, że psy należą do jednej ze starszych mieszkanek naszej gminy, która puszczała swoje zwierzaki wolno. Problem z wolno biegającymi czworonogami w naszej gminie jest duży – mówi burmistrz gminy Ryglice, Paweł Augustyn. – Podobnie jak gmina Tuchów nie mamy podpisanej umowy z tarnowskim azylem, a z azylem w Ropczycach oraz lecznicą weterynaryjną w Jodłowej. Z gminnego budżetu przeznaczamy na ten cel około 5 tys. zł rocznie. Jeszcze niedawno w schronisku znajdowało się siedem psów, które schwytano w naszej gminie. Każdego roku nasza gmina przeznacza 2 tys. zł na sterylizację zwierząt. Oprócz tego każde schwytane przez nas zwierzę jest także chipowane. Bezpańskie zwierzęta to spory problem dla gmin, bo z jednej strony mieszkańcy apelują o to, aby wykonać nową nakładkę asfaltową, a z drugiej strony musimy przeznaczać naprawdę duże pieniądze na pomoc wolno biegającym psom i kotom. Niedawno przeprowadziliśmy pewną analizę i okazało się, że pieniądze, jakie w ostatnich pięciu latach przeznaczyliśmy na ten cel, wystarczyłyby do wybudowania… 1,5 km odcinka drogi. To najdobitniej pokazuje skalę problemu…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.