Takafumi Akahoshi: Uwielbiam polskie dziewczyny!

Do Polski trafił z łotewskiego Metalurgsa Lipawa. Przybył do zupełnie innego kulturowo kraju, gdzie grających wyczynowo „samurajów” można policzyć na palcach jednej ręki. Takafumi Akahoshi odnalazł się już na polskich boiskach i jest dziś jedną z wiodących postaci Pogoni Szczecin. Poznajcie go bliżej…
Karierę zaczynał w japońskim Urawa Red sDiamonds. Tam zetknął się po raz pierwszy z profesjonalnym futbolem. – Piłkę po raz pierwszy kopnąłem… Oh… nie pamiętam. Miałem chyba wtedy 6 lat. To była moja pierwsza przygoda z piłką. – śmieje się Akahoshi, dodając za chwilę już całkiem serio – Urawa Red Diamonds to bardzo duży, a zarazem jeden z najsłynniejszych klubów w Japonii. W moim rodzinnym kraju poziom futbolu jest naprawdę wysoki i co więcej z roku na rok jest coraz wyższy. Przez 5 lat grał w rodzimych rozgrywkach w różnych zespołach: Mito HollyHock, Montedio Yamagata, Zweigen Kanazawa.
Takafumi Akahoshi (You Tube)
Postanowił spróbować swoich sił w Europie. Wybór padł na… Łotwę. – Bardzo chciałem wyjechać do Europy i udało mi się osiągnąć ten cel. Nie miałem doświadczenia dotyczącego gry w Europie, więc zdecydowałem się na Łotwę, aby obyć się z europejską piłką. Tam mogłem spokojnie się rozwijać. Denerwuje się, gdy wypomina mu się, że przeniósł się do ligi gorszej niż japońska. – Nawet jeżeli ludzie mówią mi, że wybrałem gorszą ligę, niż japońska, uważam że trudno porównać poziom lig. Ja sam także nie lubię porównywać poziomów rozgrywek ligowych w różnych krajach. Wszyscy mamy inny styl futbolu. Czyż nie?
Na Łotwie spędził zaledwie rok. W 15 meczach zdobył 6 bramek. Został dostrzeżony przez działaczy Pogoni Szczecin i zaproszony do Polski na testy. Wypadły pomyślnie i w taki oto sposób trafił do naszego kraju. – Dostałem ofertę z Pogoni Szczecin, ale powiem szczerze, że nic nie wiedziałem o Polsce, oraz lidze w waszym kraju. Teraz widzę, że poziomu w Polsce nie da się porównać do tego na Łotwie, bo jest po prostu dużo wyższy. Uważam, że grając w Pogoni mam duże możliwości. Podobne możliwości ma też ten zespół. Jest w nim duży potencjał.

Pytany o porównanie rozgrywek w Polsce i Japonii odpowiada – Jeżeli miałbym porównać polską Ekstraklasę do rozgrywek ligowych w Japonii, to ciężko stwierdzić, która liga jest lepsza. To zależy od zespołów jakie mielibyśmy porównywać. W obydwu ligach są drużyny wyróżniające się na tle innych zespołów.
Akahoshi nie ukrywa, że przybycie do Europy z Azji było dużym skokiem kulturowym, ale dodaje również, że poradził już sobie z tym problemem. – Nauczyłem się żyć w Europie. Po przeprowadzce na Stary Kontynent zdecydowanie poprawiłem swoją wytrzymałość psychiczną. Przyzwyczaiłem się do życia w Polsce. Być może ten styl życia jest inny, niż japoński, ale daję radę. Najtrudniej jest mi przyswoić język. Jest strasznie trudny – stwierdza „szczeciński samuraj”. Na pytanie co najbardziej spodobało mu się w naszym kraju, odpowiada jak większość zagranicznych gości – Najbardziej podobają mi się w Polsce… polskie dziewczyny! Są piękne. Dla fanek Takafumiego mamy jednak złą wiadomość, ponieważ Japończyk jest żonaty i to właśnie ze swoją małżonką najchętniej spędza wolny czas. – Wolny czas, staram się go spędzać z moją żoną. Najczęściej siedzimy w domu. Wtedy naprawdę odpoczywam. Co jeszcze lubię? Uwielbiam karaoke! Co ja mówię… Ja kocham karaoke!
Ligi polskiej nie traktuje jednak jako wymarzone miejsce do zakończenia piłkarskiej kariery. Stawia sobie wyższe cele i jak każdy ma marzenia. – Chciałbym kiedyś zmienić otoczenie. Grać w lepszej lidze, w lepszym zespole. Pewnie każdy ma takie marzenia. Dlatego moim największym jest zagrać któregoś dnia dla naprawdę wielkiego klubu. Jaki jest mój ulubiony? Oczywiście FC Barcelona! – nie ukrywa Akahoshi. Jego motto życiowe jest bardzo proste i charakteryzuje chyba każdego mieszkańca kraju kwitnącej wiśni. – Moje motto życiowe zawiera zaledwie jeden wyraz: „wysiłek” – mówi Aka. „Wysiłek”… może właśnie tego brakuje niektórym polskim ligowcom?
WARTO PRZECZYTAĆ:   Pustostany szansą na zakwaterowanie uchodźców?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *