Bogdan Stasz: To mieszkańcy oceniają pracę wójta, a nie medale i wyróżnienia

Bogdan Stasz

Z Bogdanem Staszem, wójtem gminy Gromnik na temat pracy na stanowisku włodarza gminy, planach na rozwój Gromnika oraz zrealizowanych inwestycjach, rozmawia Sebastian Czapliński.

Kiedy próbowałem umówić się z panem na rozmowę, powiedział mi pan, że możemy umówić się w każdy dzień, o każdej porze. Rzeczywiście pracy wójta poświęca się pan bez reszty?
Praca wójta to praca od poniedziałku do niedzieli. Również na urlopie. Jestem cały czas do dyspozycji pracowników urzędu gminy, czy mieszkańców. Aby być dobrym gospodarzem gminy, trzeba o nią dbać, jak o swoje gospodarstwo. Jestem uczulony na to, aby przystanki były niezarośnięte, aby kosze na śmieci nie były przepełnione, aby chodniki były czyste, a trawa wykoszona. Będąc w przeszłości nauczycielem, często jeździłem do Norwegii. Panuje tam lokalny patriotyzm. Nie ma malowania farbami po murach, czy przystankach. Każdy dba o miejscowość, w której żyje. To samo chciałem przenieść na nasze podwórko.

Podobno podczas wycieczek rowerowych najlepiej widzi pan, czego mieszkańcom brakuje najbardziej…
Dużo jeżdżę na rowerze. Znam bardzo dobrze nasze trasy. Wiem, na których ulicach znajdują się dziury i wypadałoby się nimi zająć. Mieszkańcy nie muszą mi tego zgłaszać, bo jestem w tych tematach naprawdę dobrze zorientowany. Problemem są jednak pieniądze, czyli dochody własne gminy. Każdy samorząd ma dochody własne – jeden mniejsze, drugi większe. Niestety my mamy je mocno ograniczone. Można pisać tysiące wniosków o dofinansowanie inwestycji, ale trzeba mieć zabezpieczone fundusze na ten cel. Ogólnie nie narzekam, bo wiele inwestycji w ostatnich latach udało nam się przeprowadzić. W swojej pracy kieruję się prostą zasadą – o pracy wójta nie będą świadczyć medale i dyplomy, ale to, czy ludzie chcą mieszkać i chcą prowadzić swoje działalności w gminie, którą zarządza. Patrząc na to, jak obecnie to u nas wygląda, wydaje mi się, że wykonuję dobrą pracę.

Widać to po coraz większej grupie przedsiębiorców, którzy otwierają swoje działalności w gminie Gromnik. Jak pan to robi, że tak szybko ich przybywa?
Myślę, że trzeba mieć przy tym odrobinę szczęścia, więc to nie tylko moja zasługa. Podstawą jest jednak dobra infrastruktura, niskie koszty funkcjonowania, a także nie za wysokie podatki. Dzięki temu powstał m.in. sklep Biedronka, restauracja, a także kilka mniejszych sklepów. Za kilka miesięcy otworzy się sklep Rossmann, sklep PEPCO, a w dalszej perspektywie czasu niewykluczone, że otwarty zostanie także sklep Lidl. Staramy się także o budowę dwóch parkingów typu park&ride – jeden w Gromniku przy stacji PKP, a drugi przy stacji PKP w Chojniku. Uzyskaliśmy już kilka działek pod te inwestycje. Takie działania na pewno przyciągają przedsiębiorców, zwłaszcza że kwestie związane z rozbudową kanalizacji i wodociągów także mamy praktycznie na ukończeniu.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Rui Miguel: Chętnie wrócę do Polski

Czy to prawda, że aby gmina była w całości zwodociągowana brakuje wam już tylko około 5 km sieci?
Zgadza się. Już tylko około 5 km sieci brakuje nam do zamknięcia inwestycji związanej z wodociągami w naszej gminie. Myślę, że już w przyszłym roku zakończymy wszystkie prace. To pokazuje, jak duży krok zrobiliśmy w tym kierunku w stosunku do najlepszych gmin w powiecie.

Będąc przy temacie wody, trudno nie poruszyć tematu związanego z częstym zalewaniem centrum Gromnika przy zbyt obfitych opadach deszczu.
W ramach kolejnego rozdania z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych nasza gmina otrzymała ponad 2 mln zł. Dzięki uzyskanym funduszom uda się wybudować halę sportową w Brzozowej, a także zrealizować inwestycję, o której od dłuższego czasu marzyliśmy, czyli przeprowadzenie odwodnienia centrum miejscowości. Zrealizowane w tym zakresie prace mają sprawić, że występujące od wielu lat w naszej gminie powodzie, już nigdy nie doprowadzą do tak wielkich zniszczeń, jak miało to miejsce w przeszłości. Problemu powodzi i tak nie uda nam się do końca rozwiązać. Musielibyśmy wykopać co najmniej kilkanaście zbiorników retencyjnych, co wiązałoby się z wyburzeniem kilkunastu domów, aby mieć pewność, że woda już nigdy nie wywoła w naszej gminie zniszczeń, a jak wiadomo, ze względów finansowych, nie ma szans na taką inwestycję. W przypadku odwodnienia centrum naszej miejscowości, przede wszystkim zależy nam na tym, aby woda nie zalegała kilkanaście godzin, jak ma to miejsce do tej pory. W wyniku intensywnych opadów deszczu wszystkie drogi na terenie gminy zamieniają się w rzeki. Odwodnienie zaplanowano w okolicy stacji PKP, a inwestycja przewiduje wykonanie przewiertu pod torami, dzięki któremu poprowadzony zostałby kolektor odprowadzający wodę do rzeki Białej.

Innymi ważnymi inwestycjami realizowanymi przez was w ostatnich latach są te związane z fotowoltaiką.
Bierzemy udział już w trzecim rozdaniu funduszy na ten cel. W 2014 roku po raz pierwszy sięgnęliśmy po dofinansowanie. Byliśmy wówczas jedyną gminą w powiecie tarnowskim, która otrzymała unijne pieniądze na instalację fotowoltaiczną nie tylko na urzędach, czy szpitalach, ale również prywatnych budynkach. Podczas drugiego rozdania instalacje znalazły się na ponad 100 budynkach w naszej gminie. Obecnie samorządy, które biorą udział w tym projekcie, mogą starać się o 29 mln zł do podziału. Cieszę się, że subregion tarnowski powoli budzi się i dostrzega to, że fotowoltaika się opłaca.

Pan w gminie Gromnik był pod tym względem pionierem. Instalacja paneli na dachu swojego domu to było celowe działanie, aby w ten sposób dać dobry przykład mieszkańcom, aby i oni zainwestowali w to źródło energii?
Pamiętam, że organizację pierwszego spotkania dotyczącego instalacji solarów ogłosiliśmy… we wszystkich kościołach w naszej gminie. Nie za wiele to dało, bo przyszło na nie… 11 osób. Złożyliśmy odpowiedni wniosek i otrzymaliśmy na realizację zadania 200 tys. euro. Początkowo zapisało się do projektu 52 osoby. Ostatecznie ponad połowa z nich zrezygnowała. Ja nie miałem wątpliwości, że jest to dobra inwestycja, więc postanowiłem zrealizować ją na dachu swojego domu. Być może rzeczywiście trzeba było pokazać mieszkańcom, że to się opłaca, bo dziś zainteresowanie jest nieporównywalnie większe do tego, które miało miejsce 7 lat temu. Będziemy dążyć do tego, aby w każdej naszej miejscowości znajdowało się kilkadziesiąt modułów fotowoltaicznych i solarów.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Coroczna walka z zimową aurą

Mieszkańców trudno przekonywać jest do swoich pomysłów? Mam tu na myśli chociażby szczepienia przeciwko COVID-19. Ze statystyk wynika, iż w gminie Gromnik w pełni zaszczepionych jest niespełna 15 proc. mieszkańców.
Aby nieco poprawić tę statystykę, w ostatnim czasie zorganizowaliśmy w gminie festyn, podczas którego można było się zaszczepić. Uczyniło to 140 osób. Jestem zadowolony i dumny z każdej osoby, która zdecyduje się na taki krok. Jako gmina mamy bardzo niski wskaźnik i jest mi z tego powodu bardzo przykro. Sam nie znam się na medycynie, czy wirusach, ale słucham mądrych i wykształconych w tym kierunku ludzi. Jeżeli profesorowie mówią o tym, że szczepienia są potrzebne do tego, aby zwalczyć pandemię COVID-19, to wspieram akcję szczepień. To jest obecnie jedyna droga do tego, abyśmy mogli wrócić do normalnego życia. Przede wszystkim w końcu nasze dzieci będą mogły pójść do szkoły. Będą mogły spotykać się z kolegami i koleżankami, a nie spędzać całe dnie przed komputerem, czy telefonem, co wpływa później na problemy psychiczne, problemy z kręgosłupem, czy otyłością. Efekty nauki zdalnej będą się odbijać na ich zdrowiu przez całe życie. Jeżeli zależy nam na dobru dzieci, to powinniśmy się zaszczepić. Uważam, że sięgnięcie po szczepionkę, to pewna forma patriotyzmu. Jeżeli pewne autorytety nie zabiorą głosu w tej sprawie lub ich głos okaże się nieskuteczny, to trzeba będzie pomyśleć o innych rozwiązaniach. Jakich? To już pozostawiam w gestii władz państwowych.

COVID-19 nie przeszkadza jednak gminie Gromnik w ciągłym rozwoju. Jesteście jedną z najlepiej rozwijających się gmin na południu powiatu tarnowskiego.
To miło usłyszeć z pana ust. Wiele osób pracujących w urzędzie gminy mówi mi, abym nie podkreślał tak często, że jesteśmy jedną z najbiedniejszych gmin w kraju, ale przecież… to prawda. Nie oznacza to jednak, że nie mamy zamiaru się rozwijać. Przez naszą gminę przebiegają dwie drogi wojewódzkie, dwie drogi powiatowe, mamy też kolej… Szansa na systematyczny rozwój jest więc spora. Musimy mieć przede wszystkim własne fundusze na inwestycje. Być może trzeba byłoby w tym celu podnieść podatki…. Pytanie jednak, czy warto przeprowadzać wielomilionowe prace kosztem portfeli mieszkańców? Oprócz Chojnika, mamy wyremontowane wszystkie centra naszych wsi. Budujemy chodniki, poprawiamy stan dróg, dbamy o Domy Strażaka… Odrestaurowaliśmy i wybudowaliśmy szkoły, wciąż budując jeszcze placówkę oświaty w Siemiechowie, jednak mam nadzieję, że prace zostaną tam już niebawem zakończone. Mamy wykonaną kanalizację, wyremontowaną stację ujęcia wody, czy oczyszczalnię. Do tego z dużym rozmachem działają nasze Domy Kultury, a strażakom co chwilę doposażamy jednostki o nowy sprzęt. Sportowcy także mają swoje bazy. Niebawem chcemy wyremontować stadion w Gromniku. Celem jest montaż oświetlenia oraz budowa zadaszonej trybuny na 200 osób. Zamontujemy także tablicę wyników. Oświetlenie i tablicę wyników mamy zamiar wykonać również na boisku w Siemiechowie. Chcemy, aby Gromnik był gminą, w której dobrze się mieszka.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Pleśna: Zamieszanie wokół szkół

Inwestycje mogą przyczynić się do tego, że gminę odwiedzać będzie coraz więcej turystów, zwłaszcza że sąsiadujecie przecież z gminą Ciężkowice, która w zakresie turystyki przeprowadza w ostatnim czasie gigantyczne prace.
Rzeczywiście wkrótce w naszym regionie może pojawić się mnóstwo turystów i trzeba to wykorzystać. Jako sąsiadująca z Ciężkowicami gmina możemy na tym bardzo skorzystać. Myślę, że dobrym rozwiązaniem byłoby otworzenie w Gromniku restauracji z prawdziwego zdarzenia. Turyści mają prawo się zmęczyć i odpocząć, więc będą szukać miejsc, gdzie mogliby skosztować regionalnych dań, a takich obiektów mimo wszystko w naszym regionie wciąż jest mało. Ruch turystów już teraz jest wzmożony, a będzie jeszcze większy. Nasza gmina cały czas stara się rozbudowywać ofertę dla turystów. Już wkrótce w naszym Centrum Informacji Turystycznej będzie odbywać się sprzedaż produktów regionalnych. W planach jest budowa skate parku dla młodzieży oraz tężni solankowej. Oprócz tego moim celem jest wybudowanie na terenie parku placu naukowo-sensorycznego dla dzieci, na którym mogłyby przeprowadzać różne doświadczenia. Mam jeszcze nieco ponad 2 lata kadencji przed sobą. Wierzę, że uda się zrealizować te plany.

Pańska żona nie namawia pana, aby zaczął pan więcej czasu poświęcać rodzinie niż gminie?
Z żoną nie rozmawiam na temat mojej pracy. Jeżeli są porażki, bo one także się zdarzają, to przeżywam je sam. Nie chcę zamartwiać nimi swoich najbliższych. O moich niepowodzeniach, czy sukcesach żona dowiaduje się od swoich znajomych. Kiedyś będę musiał jednak odejść z zajmowanego przez siebie stanowiska. Chciałbym, aby na moim stanowisku pojawił się ktoś inny, z głową nowych pomysłów. Jestem zakochany w Gromniku i swojemu następcy też życzę jak najlepiej. Tutaj ma się po prostu dobrze żyć!

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.