Robert Lewandowski woli Amerykanów od Polaków. Zbyt ostre słowa? Może… A może nie?
Tak… Pierwsze napisane przeze mnie zdanie jest kontrowersyjne. Takie jednak miało być. Robert Lewandowski został zaprezentowany wczoraj jako zawodnik amerykańskiego Chicago Fire. Po karierze, jaką zrobił w Europie, w takich klubach jak: BVB, Bayern i FC Barcelona, zdecydował się zakończyć ją w Stanach Zjednoczonych. I okej… Ma do tego prawo. Jednak ja, jako kibic piłkarski, jako polski obywatel mam też prawo ocenić jego decyzję. I niestety w moim odczuciu wygląda ona bardzo słabo…
Ostatnio przeczytałem artykuł mówiący o tym, że majątek Roberta i Anny Lewandowskich szacowany jest obecnie na kwotę od 1 mld do nawet 1,2 mld zł (ok. 230–270 mln euro), co lokuje ich w gronie 100 najbogatszych Polaków. Pieniądze całkiem niezłe, co nie? Ale tutaj wcale nie o konkretne pieniądze chodzi, bo chyba każdy, kto chociaż ma odrobinę oleju w głowie wie, że Lewandowski przez ostatnie lata dorobił się fortuny.
Ja chcę się pochylić nad tym, czy mając tyle kasy na koncie, przebywając tyle lat poza granicami Polski, człowiek, który chciałby podziękować swoim rodakom za lata wsparcia, nie powinien ostatniego roku (dwóch lat) swojej kariery spędzić na polskich boiskach w rozgrywkach Ekstraklasy?
Powiecie – „Ej, to jego życie! Po co się wtrącasz?”. Racja. I o tym napisałem na początku. To jego decyzja, dlatego też samej decyzji nie mam zamiaru oceniać. Miał do niej prawo, to jego życie. Ja jednak postaram się w jakikolwiek sposób wyobrazić sobie sytuację, gdybym to ja był na jego miejscu.
Mam kasy, jak lodu. 38 lat na karku. Za chwilę kończę grać w piłkę. Zrobiłem niesamowitą karierę. Grałem w najlepszych klubach na świecie. Stałem się legendą polskiej piłki. Czy przez te lata nie otrzymywałem wsparcia od polskich kibiców? Otrzymywałem i to mnóstwo. Czasami nawet tak wielkie, że przymykano oko na moje fochy, na moją słabszą formę, na moje kaprysy… Wybaczcie, ale to są fakty.
Czy zatem nie powinienem tym wszystkim ludziom w jakiś sposób podziękować? Chociażby rozgrywając ostatni swój sezon w karierze na polskich boiskach, zjawiając się na stadionie w niemal każdym zakątku Polski? Wydaje mi się to logiczne posunięcie…
Na taki krok swego czasu zdecydował się Jakub Błaszczykowski, który trafił do Wisły. Był Artur Boruc w Legii. Jest Kamil Grosicki w Pogoni. Nawet Lukas Podolski dotrzymał obietnicy i wylądował w Górniku Zabrze. Być może żaden z tych zawodników, to nie jest rozmiar Roberta Lewandowskiego (chociaż Lukas Podolski, to również gwiazd pierwszego kalibru i były mistrz świata), ale jednocześnie nie możemy powiedzieć, iż są to anonimowi piłkarze w skali nie tylko Europy, ale i świata.
Robert Lewandowski przeprowadzką na swój ostatni sezon do Polski niczego by nie stracił (poza aspektem finansowym). Byłby oklaskiwany na każdym stadionie w Polsce, za to co przez swoją karierę zrobił dla naszego kraju. Nawet, gdyby strzelił mało bramek w sezonie, nikt by go z tego nie rozliczał, bo miałby w pamięci to, ile tych bramek ładował w BVB, Bayernie, Barcelonie, czy w reprezentacji Polski. Co więcej, jego pojawienie się na polskich boiskach byłoby olbrzymią promocją całej Ekstraklasy w Europie i na świecie.
Co do samego Lewandowskiego, dla mnie to chłop może kończyć karierę nawet i na Antarktydzie. Ja napisałem, że jeżeli czuje chociaż odrobinę wdzięczności, powinien wykazać się nią na boisku i zagrać ostatni sezon na polskich boiskach (kompletnie nie interesuje mnie to, że nie zrobił tego Messi, czy Ronaldo). Jest za to mnóstwo innych znanych zawodników, którzy zdecydowali się na taki krok, jak: Milan Baros, Andrij Szewczenko, Jari Litmanen, Ali Daei, Emmanuel Adebayor, Alaksandr Hleb, Eiður Guðjohnsen i wielu, wielu innych.
Lewandowski woli zarabiać kasę w USA. I okej… Ma do tego prawo, ale opowiadanie bajek o tym, jaka to niby MLS jest silna, to po prostu kpina… Ona w Rankingu Opta, który uznawany jest za najbardziej miarodajny ranking poziomu lig piłkarskich na świecie znajduje się na 18 miejscu. Wiecie, na którym miejscu jest polska Ekstraklasa? Na… 17. Tyle w temacie… Zresztą powiem więcej… Wartość kadry Chicago Fire, czyli zespołu, do którego trafił Robert Lewandowski jest obecnie… niższa, niż Lecha Poznań! (wg. danych portalu transfermarkt). Ci, którzy krytykują dziś poziom Ekstraklasy, zatrzymali się w 2000 roku. Dziś frekwencja na polskich stadionach jest 9 najwyższą frekwencją w całej Europie! Tak, jak rozwinęła się w ostatnich 5-6 latach polska piłka ligowa, nie rozwinęła się żadna liga na Starym Kontynencie!
Robert Lewandowski może sobie grać w USA, w Arabii, w Afryce, na Antarktydzie. Może nawet podpisać kontrakt na Księżycu, jeżeli ktoś mu to zaproponuje. To jego życie. Ja oceniam jednak jego decyzję względem polskiego kibica, któremu jeżeli rzeczywiście chciałby podziękować w odpowiedni sposób (bo jak już wcześniej powiedziałem, swoje zarobił), to do Polski na swój „last dance” powinien zawitać. A tak? Serio ludzie dziwią się, że Lewandowski w Polsce ma tylu przeciwników? Mnie to kompletnie nie dziwi, a żeby być szczerym, SAM NA TO ZAPRACOWAŁ LATAMI:
– udział w akcji ze szczypawkami
– występy w reprezentacji w opasce kapitana w barwach Ukrainy
– odpuszczanie meczów reprezentacji pod pretekstem wypoczęcia przed kolejnymi meczami w klubie
– pojawienie się na pożegnalnym meczu Kamila Grosickiego dopiero w momencie medialnej nagonki na jego osobę
– wielokrotnie okazywanie na boisku frustracji wobec młodszych kolegów z reprezentacji, zamiast ich motywować, co budziło kontrowersje wokół atmosfery w drużynie
– konflikt o kapitańską opaskę
– afera premiowa
– wpływ na zwalnianie i zatrudnianie kolejnych selekcjonerów polskiej reprezentacji
– w głośnym wywiadzie dla Eleven Sports ostro skrytykował młodsze pokolenie reprezentantów. Powiedział, że kadrze brakuje „osobowości”, a młodzi gracze nie biorą odpowiedzialności za grę, co wywołało ogromny niesmak w szatni
– liczne konflikty, nie tylko z byłym menadżerem Cezarym Kucharskim, ale także reprezentantami Polski, jak: Kamil Glik, czy Jakub Błaszczykowski
Robert Lewandowski to wielki piłkarz i nikt nigdy tego mu nie odbierze. Miał szansę również zyskać w oczach ludzi, jako człowiek. Czy skorzystał z tej szansy przez lata gry w piłkę i na sam koniec swojej piłkarskiej kariery? Na to pytanie już każdy sam powinien odpowiedzieć sobie we własnym sumieniu, a przede wszystkim powinien zrobić to sam Robert Lewandowski…


Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.